Policję poinformowali sąsiedzi, którzy od dłuższego czasu wyczuwali fetor stęchlizny wydobywający się z domu ich sąsiadki. Jednak nawet w najgorszych koszmarach nie śniło się policjantom to, co znaleźli w domu Rosalind.
UWAGA: Niektóre zdjęcia mogą być drastyczne i nieprzyjemne.

Rosalind uznaje siebie za miłośniczkę zwierząt, jednak kobieta jest umysłowo chora, co stwierdzili psychiatrzy badający ją w trakcie sprawy sądowej.

Niestety na takie widoki musieli natknąć się policjanci, którzy przybyli do mieszkania kobiety...

Kobieta posiadała nie tylko koty, ale także psy czy chomiki. Wiele z nich umarło z powodu chorób, które pojawiły się bardzo szybko biorąc pod uwagę bród w jakim mieszkała Rosalind.

Jedno zwierzę, które znaleziono żywe musiało także zostać uśpione z powodu fatalnego stanu w jakim było, gdy je znaleziono...

Jeden z policjantów opowiada:

Warunki w jakich przebywały koty, były gorsze niż te, które spotkałyby je, gdyby żyły na wolności.


