
Podczas wizyty w zoo trzyletni chłopiec próbował wspiąć się na barierkę. Stracił równowagę i spadł wprost na wybieg dla goryli. Upadek był groźny – uderzył głową o beton i stracił przytomność. Wśród zwiedzających zapanował chaos. Przerażeni ludzie krzyczeli, obawiając się najgorszego – co stanie się, jeśli któreś ze zwierząt podejdzie do bezbronnego dziecka?
Na wybiegu znajdowała się wtedy ośmioletnia samica goryla nizinnego, Binti Jua. Zamiast agresji, okazała niezwykłą delikatność. Podeszła do chłopca ostrożnie, uniosła go i przytuliła do siebie, jakby chciała go ochronić.
Potem, wciąż trzymając go w ramionach, oddaliła się od reszty goryli i skierowała w stronę drzwi, którymi zwykle wchodzili opiekunowie.
Przez chwilę kołysała dziecko, jakby próbując je ocucić. Gdy usłyszała dźwięk otwieranych drzwi, położyła chłopca na ziemi i spokojnie się oddaliła, pozwalając ratownikom go zabrać. Dzięki jej niezwykłemu zachowaniu akcja ratunkowa przebiegła bez przeszkód, a dziecko szybko trafiło do szpitala.
Ta historia stała się symbolem zwierzęcej empatii i przypomnieniem, że natura potrafi nas zadziwić. Binti Jua – „córka słońca”, jak brzmi jej imię w języku suahili – zapisała się w historii jako opiekunka, która w kluczowym momencie wykazała się niezwykłą troską i łagodnością.