
Jak podaje Super Express, mężczyzna nie przyznaje się do winy. Twierdzi, że to on stał się ofiarą tego wypadku. – "To nie ja jestem winny, tylko on! Przez ten wypadek moje życie się skończyło. Ludzie na mnie plują, sąsiedzi odwracają się plecami, rodzina się mnie wstydzi. Schudłem 17 kilogramów, nie mogę spać, a w nocy budzę się z krzykiem. Nie mam już spokoju. Nie mogę normalnie żyć!" – mówił.
Dramatyczna rozmowa między Romanem J. a matką chłopca odbyła się w sądzie. Kobieta, zamiast usłyszeć skruchę, usłyszała oskarżenia pod adresem swojego zmarłego dziecka. Mężczyzna nie potrafił przyjąć odpowiedzialności za to, co się stało.
12-letni Krzyś zginął, przechodząc przez pasy. Według śledczych kierowca jechał za szybko i nie zachował ostrożności. Obrona jednak próbuje udowodnić, że chłopiec wtargnął na jezdnię, a Roman J. nie miał szans zahamować.
Społeczność Kieźlin jest oburzona postawą oskarżonego, który zamiast przeprosić, obwinia ofiarę. Wyrok w tej sprawie zapadnie wkrótce.