Za każdą apką stoi jakiś pomysł. Nasz jest prosty: Garnek nie ma być sposobem na zarabianie, tylko na dorabianie. Chcemy, żeby ludzie, którzy dobrze gotują, mogli na tym coś skorzystać bez zakładania firmy, bez lokalu i bez ryzyka.
Myślimy tutaj o ludziach z niepełnosprawnością którzy po wypadku nie są już w stanie pracować jak dawniej i ciężko im się utrzymać, a gotuje świetnie i mają książeczkę sanepidowską. O studentach, którzy chcieliby trochę odciążyć rodziców. O emerytkach, które gotują od dziesięcioleci, a z samej renty nie da się wyżyć. I o tych wszystkich, którzy marzą o własnej kuchni, ale boją się rzucić na głęboką wodę i otworzyć działalność, nie wiedząc nawet, czy ich jedzenie komuś zasmakuje.
Garnek jest po to, żeby to sprawdzić na spokojnie. A jeśli komuś pójdzie tak dobrze, że przekroczy próg działalności nierejestrowanej, to znaczy, że firmę i tak będzie chciał otworzyć – tylko już z pewnością, że warto.